FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

15 stycznia 2017

Siostrzyczki - styczeń 2017




Styczeń przywitał nas śniegiem. Bardzo się z tego powodu cieszę, bo w grudniu bardzo brakowało mi tego białego puchu. Wiem, że są tacy, którzy nie znoszą zimy. Wiem, że wielu daje się ona mocno we znaki. Ale ja zawsze lubiłam tę porę roku i jakoś mi to nie mija. Nie przeszkadza mi ubieranie się na cebulkę, zmarznięte dłonie i szczypiący nos. Jedyne czego nie lubię to brei jaka się tworzy, gdy śnieg zaczyna już topnieć. Cała reszta jest suuuper. A najfajniejsze w tym wszystkim jest zimowe szaleństwo. Gdy byłam dzieckiem zawsze z przyjaciółmi gnaliśmy z sankami na pobliską górkę. Teraz górki nie ma więc musimy sobie inaczej radzić. Zabraliśmy zatem dziewczyny do lasku niedaleko. Jest tam niewielka różnica poziomów, więc moje dziewczyny mogły pozjeżdżać same. Jest także mnóstwo śniegu by biegać, szaleć i robić wszystko to co tylko dusza zapragnie. Nie ma za to jeżdżących co sekundę samochodów, hałasu i nieprzychylnych spojrzeń tych, którym wiecznie wszystko przeszkadza. Jest beztrosko i cudownie. I tego właśnie było nam trzeba. Dziewczyny biegały, ciągnęły na sankach siebie na wzajem lub wielgachnego miśka, którego postanowiły ze sobą wziąć. Bawiły się śniegiem, który bardzo mocno zmrożony zachowywał się jak piasek. Piszczały i szalały. Było fajnie. Lubię to :) Wesoło było także z pogodą. Słońce bawiło się z nami w chowanego. Zaglądało do nas co sekundę, by za chwileczkę znów zniknąć i tak w kratkę. Ale i tak było super :)

Ten nasz zimowy wypad do lasku był świetnym pretekstem do tego, by poszaleć także z aparatem. Mamy już styczeń, początek naszego kolejnego roku z projektem 12 miesięcy razem, więc trzeba było się wziąć w garść. Dziś zatem szalona sesja na śniegu. Miłego oglądania :)





































1 komentarz:

  1. piękne różowe istotki :) i zdjęcia również :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach