FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

8 stycznia 2017

Ostatni dzień




Nasze Kaszubskie wspominki dobiegły końca. Wiem, że trochę to trwało zanim pokazałam Wam wszystko co chciałam, ale mam nadzieję, że nie macie mnie z tego powodu dość. Jestem osobą strasznie sentymentalną. Uwielbiam gromadzić wspomnienia, a najlepszym dowodem na to jest cała masa fotografii przywiezionych z wakacji. Wciąż do nich wracam. Mam na ich punkcie kompletnego bzika. Nie wyobrażam sobie wakacji bez zdjęć, bloga bez wspomnień i półki z książkami bez wakacyjnej fotoksiążki. Te trzy elementy muszą być obowiązkowo. Bez tego ani rusz. Dziś zatem dzień ostatni. Choć tak szczerze mówiąc, gdybym chciała to miałabym jeszcze jeden wpis. Ale ponieważ nie jestem specjalnie dumna ze zdjęć z zachodu słońca, na których w zasadzie tylko zachód fajnie wyszedł. A moje dziecko, które tego dnia było bardzo chętne do pozowania dostało kompletnej głupawki i wyszło na nich dość... zabawnie - postanowiłam ten jeden wpis pominąć. Tak więc dobrnęliśmy. Nasze wakacje się skończyły. I choć tak naprawdę ten dzień nastał już ładnych kilka miesięcy temu, dopiero teraz odczuwam żal, że tak się stało. Wcześniej dzięki tym wszystkim fotografiom wciąż żyłam wakacjami. Teraz mam świadomość tego, że trzeba zamknąć ten rozdział. Szkoda... Ale z drugiej strony - ładnie sobie ten letni czas przedłużyłam. Z dwóch miesięcy wakacji zrobiłam sobie aż pól roku! Istne szaleństwo! 

Ostatni dzień na Kaszubach był jeszcze bardziej leniwy niż wszystkie pozostałe. Poszliśmy raz jeszcze nad jezioro, żeby dzieciaki mogły się wybawić, pospacerowaliśmy, powdychaliśmy tego świeżego powietrza. A im bardziej mijał czas, tym bardziej nie chciało nam się wyjeżdżać. Zazdroszczę Marcie i jej chłopakom, że mają taki swój azyl, do którego co roku mogą wrócić. Fajna sprawa. Tym bardziej, że jest tam naprawdę przytulnie. Z dala od codziennego zgiełku. Tak lubię najbardziej. Mam więc nadzieję, że jeszcze kiedyś dane nam będzie wrócić do tej małej chatki. To dość mało prawdopodobne, ale kto wie? Wszystko się może zdarzyć... ;)
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach