FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

12 października 2016

Pierwszy dzień na Kaszubach



Nie licząc kilku typowo nadmorskich miast Polski - nigdy w życiu nie byłam na Kaszubach. A przynajmniej tego nie pamiętam. Zwiedziłam z moimi rodzicami, a potem z mężem i dziećmi kawał Polski, ale ten rejon jest mi zupełnie obcy. Gdy więc Marta zachwalała tak bardzo to miejsce. Gdy opowiadała jak tam pięknie, jak wspaniale wypoczywa wśród pól i łąk pomyślałam, że to może być dla nas miła odmiana. Zazwyczaj nasze urlopy są bardzo aktywne. Stale coś zwiedzamy, chodzimy, oglądamy. Podczas naszych wyjazdów zupełnie nie ma czasu na nudę. I jak dotąd nikt nie narzekał. Może dlatego, że właśnie to najbardziej lubimy. Uwielbiamy poznawać nowe miejsca, zwiedzać stare zamczyska i zdobywać kolejne szczyty. To coś, co z pewnością będziemy wspominać jeszcze przez bardzo długi czas. Ale tym razem postanowiliśmy nieco zmienić plany. Wybraliśmy się zatem na Kaszuby, gdzie stoi tylko jeden sklep, a największą atrakcją całej okolicy są pola i jezioro. Byłam strasznie ciekawa jak tam wytrzymamy :P

Ale przyznam Wam się szczerze, że było fajnie. Pierwszego dnia miałam kłopot z wrzuceniem pierwszego biegu. Nasz przyjazd obfitował w bardzo dużo atrakcji, ten dzień był wyjątkowo aktywny i pełen wrażeń, więc gdy następnego dnia okazało się, że nie muszę robić nic - czułam się dziwnie. Szukałam sobie zajęcia, by nie zwariować. Podczytywałam ebooka, gdy nikt nie patrzył, robiłam więcej zdjęć niż to było potrzebne, szukałam ciekawych tras na spacery, a nawet kilka razy świtała mi w głowie myśl, by zostawić całe towarzystwo i iść na zwiedzanie całej okolicy samemu. Starałam się być spokojna, ale wewnątrz rozpierała mnie energia. Tego dnia zrobiłam milion notatek w telefonie dotyczących tego co chce zrobić po powrocie do domu i drugie tyle z pomysłami na zdjęcia w mojej okolicy. Ogólnie czułam, że to tempo do mnie nie pasuje. Ja zawsze jestem szybsza, a tu trzeba było mocno przystopować. Ale nie szkodzi, bo najwyraźniej tego mi było trzeba. Było ciężko, ale naprawdę udało mi się przetrwać ten jeden dzień i wypocząć. Kolejnego poranka czułam się jak nowo narodzona. Byłam wypoczęta i gotowa do drogi. Ale co się wtedy działo opowiem następnym razem ;) Dziś skończę na tych kilku informacjach. I tak mocno się już rozpisałam. Zostawiam Was zatem ze zdjęciami. Miłego oglądania! 











































1 komentarz:

  1. Jestem z Kaszub i jak człowiek się przyzwyczai to jest naprawdę pięknie! <3

    Jeszcze jedno pytanko. Jakim obiektywem robisz zdjęcia? :)

    OdpowiedzUsuń


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach