FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

17 maja 2016

Siostrzyczki - maj 2016




Jak wiecie, od stycznia zeszłego roku przynajmniej raz w miesiącu organizuje moim dziewczynom małą sesję zdjęciową. Powodów tak naprawdę mam wiele, by kontynuować tą moja mini tradycję. Po pierwsze podoba mi się, że dzięki tym naszym krótkim wypadom tworzę moim dziewczynkom wspaniałą pamiątkę. Szczerze mówiąc bardzo żałuję, że nie wpadłam na to wcześniej, mogłam robić im takie zdjęcia odkąd Natalka przyszła na świat. Wtedy jednak na to nie wpadłam. Ale teraz nadrabiam i naprawdę bardzo cieszę się, że jak dotąd wszystko w miarę się układa. Choć - nie jest lekko. Wierzcie mi, że zorganizowanie takiej sesyjki często doprowadza mnie do szaleństwa. Przede wszystkim moja okolica nie obfituje w tak wiele ciekawych miejsc, więc trudno o duże urozmaicenie. Po drugie, moje panienki to nie lalki. Nie postawie ich sobie w jednym miejscu, nie ustawie im konkretnych póz. Alicja i Natalka na takiej naszej wycieczce robią co im się rzewnie podoba, a ja dwoję się i troję by cokolwiek z tego wyszło. W bardzo niewielu przypadkach dziewczynki zatrzymają się na momencik i spojrzą w mój obiektyw. Zazwyczaj moje prośby puszczają mimo uszu, a ja złoszczę się i załamuje ręce. Jednak trzeba przyznać, że choć czasem mam dość i obiecuję sobie, że to już nasza ostatnia sesja, i że już nigdy więcej - wystarczy jedno spojrzenie na poprzednie miesiące i już wiem, że nie darowałabym sobie gdybym nie kontynuowała tego postanowienia. Ostatnią rzeczą jaka przeszkadza mi w tych naszych sesyjkach jest fakt, że moje panny mają zupełnie różne charakterki i zazwyczaj chadzają zupełnie innymi drogami. Muszę zatem nie źle kombinować, by choć na części ze zdjęć moje panny były razem. Taaak... nie ma co ukrywać. Nasze wspólne sesje zdjęciowe to dla mnie nie lada wyzwanie. 

A ja zamiast ułatwić sobie zadanie, zabrać dziewczyny w jakieś sprawdzone miejsce o porze, która idealnie nadaje się do zdjęć - wciąż wymyślam coś nowego. No bo przecież nasze zdjęcia nie mogą być takie same, nie mogą być nudne, prawda? Muszę pokombinować, wymyślić coś co sprawi, że będzie jeszcze trudniej i jeszcze bardziej będę się złościć i pomścić do nieba ;) Tak jak na przykład w tym miesiącu. Tak długo było pięknie i słonecznie. Na brak czasu także nie narzekałam. Ale nie... ja musiałam wtedy wymyślać zajęcia w ogródku, wyjazdy itp. A gdy już wreszcie uświadomiłam sobie, że czas na miesięczną sesję - za oknem było po prostu strasznie. Wiał brzydki, zimny wiatr a deszcze padały w zasadzie cały czas. Raz mocniej, raz słabiej, ale nie ustępowały ani na chwilkę. Można było oczywiście poczekać. W końcu taka brzydka aura nie trwa wiecznie. Ale nie... nie ja! Ja wymyśliłam sobie zdjęcia w deszczu. Kiedyś miałam już okazję robić takie zdjęcia i pamiętam, że byłam bardzo niezadowolona. Padający cały czas deszcz jest bardzo widoczny na zdjęciach i powoduje okropny szum. Ale tamte zdjęcia wykonywałam kompaktem. Pomyślałam więc, że lustrzanka lepiej poradzi sobie z tym zadaniem... I wiecie co? Myliłam się. Niestety deszczu nie da się uniknąć, jak pada podczas robienia zdjęć to nie ma siły by nie był widoczny na fotografiach. A podczas naszej sesji nie padało. Tylko lało! To nie był jakiś drobny kapuśniaczek. To był prawdziwy deszcz, który mocno utrudniał mi zadanie. Dlatego też miałam spore wątpliwości czy w ogóle pokazywać Wam te zdjęcia. Czy nie zaplanować przypadkiem kolejnej sesji. W końcu jest jeszcze sporo czasu. Maj się jeszcze nie kończy. Ale doszłam do wniosku, że jednak zostawię jak jest. Te zdjęcia wywołują u mnie wiele fajnych wspomnień. To była wyjątkowo zabawna i ciut zwariowana sesja zdjęciowa. Było bieganie po mokrej trawie w sadzie, był deszczowy taniec z parasolkami i szaleństwo w kałużach (to ostatnie dość krótko, bo było za zimno, by dziewczyny ganiały z mokrymi nogami, ale jednak). To była wyjątkowo zabawna i zwariowana sesja. I choć jakościowo moje zdjęcia nie rzucają na kolana - to ja je uwielbiam. A przecież najważniejsza tu jest ta atmosfera. Ten wspólnie spędzony czas. Tak więc zapraszam Was na naszą kolejną sesję zdjęciową z Alicją i Natalką w roli głównej. Oto maj w moim obiektywie :)







































Ale mam postanowienie - nigdy więcej zdjęć w dużym deszczu. No, chyba że to będzie konieczne ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach