FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

23 listopada 2015

Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin.


Coś ostatnio zaniedbuję to miejsce, ale przyznam Wam się szczerze, że jakoś nie mam czasu na tego bloga. Stale coś się dzieje, coś trzeba załatwić, napisać jakąś recenzję, obrobić zdjęcia, zrobić grafikę itd. itp. I tak mija dzień za dniem, a gdy już wreszcie przypomnę sobie, by tu zajrzeć okazuje się, ze minął tydzień. A wydawało mi się, że ledwie dwa trzy dni. I mówi się, że zimowe wieczory są długie i nudne. Hm... ja tego nie zauważyłam. Czasem nawet tęskni mi się za takimi chwilami pod kocykiem, w ciszy i spokoju z laptopem na kolanach. Ale moje dziewczyny zazwyczaj buszują do późna, a potem to już marzę tylko o tym by wskoczyć do łóżka i iść spać. Choć tak w zasadzie teraz mam taką namiastkę mojego wymarzonego wieczoru. Zmarzłam okropnie, więc ukryłam się pod kocem, laptopa też mam. A co do tej ciszy... młodsza jeszcze śpi, a starsza siedzi nad lekcjami, więc jest jako tako ;)

No dobrze, teraz jednak może przejdę do konkretów, bo jakoś tak rozpisałam się o niczym. Jak widzicie, dziś zdjęć dzieciaków nie będzie. Za to będzie co nieco o całkiem fajnej książce. Nie jest ona co prawda o fotografii lecz podróżach, ale naprawdę bardzo mi się podobała, więc postanowiłam ją Wam tu polecić. Nie pierwszy raz zresztą pokazuję tu lektury o takiej tematyce. Tak więc tym razem zapraszam Was do Chin. Jak już wiecie, uwielbiam czytać książki o różnych dalekich zakątkach świata. Nie należę do globtroterów i nie planuje dalekich wypraw w nieznane, ale trzeba przyznać, ze interesuje mnie to jak żyją inni ludzie. Gdzieś daleko, gdzie jest zupełnie inny klimat, inna kultura, rozwój technologiczny itp. Lubię podglądać zwyczaj tamtejszych mieszkańców, poznawać ich przyzwyczajenia, upodobania kulinarne, sposób spędzania wolnego czasu. Fajnie jest tak wiedzieć. Poznawać inne miejsca, dowiadywać się takich różnych ciekawostek. Na świecie jest tyle niesamowitych miejsc i ludzi. Wystarczy się rozejrzeć i na pewno każdy znajdzie wokół siebie coś ciekawego. Tak więc tym razem udajemy się do Chin. Do państwa, które niezmiennie mnie zaskakuje. Do miejsc, które tak bardzo różnią się od tych, które znamy na co dzień.

Autorka tej książki pokazuje nam Chiny takie jakich nie znałam. Słyszałam już o tym, że mieszkańcy tamtych zakątków jedzą dziwaczne potrawy, że jest tam często dość brudno, że jest niesamowity smog. Ale czy słyszeliście o tym, że Chińczycy są mistrzami w podrabianiu wszystkiego? Nigdy nie wiesz, czy to co w danym momencie kupiłaś jest tym rzeczywiście. Można zatem trafić na podrabiane orzechy laskowe, jajka, a nawet ryż! Szok, prawda? Poza tym, dzięki Aleksandrze Świstow możemy zwiedzić cudowne zakątki tego odległego kraju. To moja ulubiona część - zwiedzanie. Te widoki, ten klimat i ci ludzie! Bajka... Bardzo chciałabym kiedyś zobaczyć te miejsca na własne oczy, podziwiać na żywo. Jestem pewna, że są milion razy piękniejsze niż na zdjęciach zawartych w tym albumie. I choć wiem, ze to niemożliwe. Wiem, że nigdy nie odważyłabym się pojechać do Chin - podczas czytania tej ksiązki wciąż bujałam w obłokach.Ach... cudo.
Ale to co najbardziej podobało mi sie w tej książce to sposób pisania autorki. Czytałam już wiele książek o Chinach. I pewnie jeszcze nie raz po takie książki sięgnę. Ale i tak ta lektura na pewno na długo zostanie w mojej pamięci. Właśnie ze względu na jej autorkę. Aleksandra Świstow ma niezwykły dar opisywania swoich przygód, Opowiadania nam wszystkiego co wie, co widziała, czego doświadczyła. Jej sposób przekazywanie nam tej wiedzy jest taki lekki i przyjemny. Czułam się jakbym siedziała na kanapie z kubkiem gorącej herbaty w dłoni z najlepszą przyjaciółką obok siebie, która postanowiła opowiedzieć mi jak spędziła wakacje. Naprawdę, sposób pisania autorki jest właśnie taki. Przyjazny, ciepły, na luzie. Uwielbiam ja za to. I dlatego też uwielbiam także tą książkę. Polecam!!!










Autor: Aleksandra Świstow
Wydawnictwo: Nationale Geographic

MOJA OCENA:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach