FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

19 września 2015

Natalka - nasza kochana dwulatka


Uwielbiam fotoksiążki z dwóch powodów. Po pierwsze - kocham zdjęcia i gdy tylko mam czas lubię do nich wracać. Nasze stare zdjęcia mogłabym oglądać godzinami. Na jednej takiej fotografii jest zawartych mnóstwo wspomnień i emocji. To naprawdę niesamowite. Nie wiem naprawdę jak mogłabym żyć bez zdjęć. Nie umiem sobie tego wyobrazić. Drugim powodem, dla których stale tworzę nowe fotoksiążki jest moje zamiłowanie do porządku. Nie, nie jestem jakąś tam pedantką. Po prostu bardzo lubię mieć wszystko ładnie uporządkowane i posegregowane. To tyczy się również zdjęć. Przechowując je na dysku mam możliwość tworzenia różnych folderów i podfolderów, w których gromadzę taką ilość zdjęć, jaka mi odpowiada. Ale inaczej już jest z ich wywoływaniem. Jak wiemy zwykłe tradycyjne albumy mają swoje standardy. Możemy zmieścić w nich 100, 200 czy 300 zdjęć. Oczywiście wszystkie one muszą mieć jednakowy format i kształt. Są też albumy tak zwane "pod folię", których po prostu nie znoszę! Mam z nimi same złe wspomnienia i nigdy ich już nie kupię. No i tradycyjne, które pod względem wyglądu niewiele różnią się od fotoksiążek. Możemy wklejać do nich dowolne zdjęcia, ale całość kosztuje nas znacznie więcej. Bo trzeba najpierw kupić album, a potem wywołać wszystkie potrzebne nam zdjęcia. A ile więcej roboty z tym wszystkim! Ech... szkoda gadać :)

Dlatego też fotoksiązki to u mnie w tej chwili nr. 1. Projektując je mogę dowolnie kadrować zdjęcia, umieszczać ich na stronie ile tylko mi się podoba i dodatkowo mogę skorzystać z różnych opcji jakie oferuje mi drukarnia. Na przykład pięknych, kolorowych dodatków oraz możliwości naniesienia na każdej stronie różnych tekstów, dat itp. Powiem Wam szczerze, że taka fotoksiążka ma nieograniczone możliwości! Wystarczy tylko odrobinę ruszyć głową. A jeśli jesteśmy zbyt leniwi i nie chce nam się kombinować - bierzemy gotowy szablon, ładujemy do środka zdjęcia, które najbardziej lubimy i gotowe! Taki projekt zajmuje dosłownie moment, a efekt jest niesamowity! Uwielbiam je!!!

Jak wiecie moja młodsza pociecha skończyła już dwa latka. Jakiś czas temu postanowiłam sobie, że w miarę możliwości będę tym moim dziewczynkom tworzyć takie fotoksiążki na ich kolejne urodziny. Skoro więc imprezka już była, trzeba było zadbać także o piękną oprawę jej zdjęć. 
Z pomocą przyszła mi drukarnia

http://printu.pl/
 , która jakiś czas temu powiększyła swoją ofertę o szablony na różne okazje.
Wybór jak na razie jest dość skromny, ale widzę, że stale dochodzi coś nowego. Gdy projektowałam książkę dla Natalki szablonów było jeszcze mniej. A i tak - muszę przyznać - miałam spory kłopot z wybraniem najładniejszego. Bo podobały mi się prawie wszystkie! Co więcej - zauważałam, że te szablony są zupełnie inne niż te, które widziałam w innych drukarniach. Zazwyczaj wiele z nich pokrywa się w różnych miejscach, ale te widzę po raz pierwszy. Fajnie prawda?
Tak więc niewiele myśląc - zabrałam się do pracy. Program do tworzenia fotoksiążki jest bardzo prosty w obsłudze. Nie trzeba zatem być Einsteinem, żeby sobie z nim poradzić. Wszystkie funkcje są w zasięgu wzroku, nic nie jest poukrywane, a sam sposób tworzenia takiej pamiątki trwa bardzo krótko. Nasze cudeńko powstało w jeden wieczór. A gdy paczuszka trafiła do naszego domu nie mogłam wyjść z podziwu. Powiem krótko - jest piękna! Nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko wykonane jest z ogromną starannością i dbałością o szczegóły. Jestem naprawdę zachwycona! Zresztą, co ja Wam będę pisać - sami zobaczcie :)

















Kwadratowa fotoksiążka 20x20, oprawa twarda, 40 stron.
Cudo!
Polecam!!!

1 komentarz:

  1. Piękny album i fajna pamiątka. Muszę pomyśleć o czymś takim dla moich dziewczynek.

    OdpowiedzUsuń


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach