FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

18 sierpnia 2015

Marta, Kamil i Dominik


 Wirtualnie znamy się od ponad 6 lat. W realu widziałyśmy się raptem kilka razy. To rzadkość, gdy zdarzają nam się dni bez choć kilkuminutowych pogaduszek na GG , choć zazwyczaj nie brakuje nam tematów nawet na kilkugodzinne rozmowy. Mamy bardzo podobne zdania na wiele tematów, niemalże takie same zainteresowania (głównie fotograficzne - zapraszam na Marta Trzcińska Foto) i marzenia. Dzieli nas kilkaset kilometrów, a znamy się jak łyse konie. Nasi mężowie i dzieciaki dogadują się jak najlepsi kumple, choć ich kontakt sprowadza się jedynie do tych kilku spotkań oko w oko. Niemożliwe? A jednak. Przedstawiam Wam Martę, moją wirtualną psiapsiółkę i jej męża Kamila. Na zdjęciach poniżej zobaczycie jeszcze małego okruszka o imieniu Dominik. Starszaka znacie z innych zdjęć. Na dzisiejszych jakoś się nie załapał ;)

Ten krótki i dość nietypowy wstęp to zapowiedź kolejnych urlopowych zdjęć. Wyjazdy nad nasze polskie morze to dobry pretekst by wreszcie spotkać się z Martą i jej rodzinką. Niestety odległość jaka nas dzieli nie sprzyja częstym wizytom. Nie możemy ot tak umówić się na lody czy do kina. Nie wypijemy wspólnie piwka wieczorem, by uczcić jakieś ważne wydarzenie w naszym życiu. A jednak jakoś udaje nam się utrzymać kontakt, zawsze mamy o czym porozmawiać i korzystamy z tej okazji, gdy tylko to możliwe. Tak więc i tego roku wybierając się do Jastarni postanowiłyśmy zorganizować spotkanie. Najbardziej cieszy mnie fakt, że wreszcie udało nam się spędzić razem więcej czasu niż tylko kilka godzin, bo Marta zaciągnęła męża i dzieciaki do tego małego nadmorskiego miasteczka i została tam z nimi kilka dni. Wiadomo, że przy dzieciakach (szczególnie tych najmniejszych) stale jest coś do zrobienia. W dodatku rodzinka Marty to śpiochy, które lubią poleżeć w łóżku z samego rana. U nas wszyscy to ranne ptaszki. Uwielbiamy skoro świt wybywać na spacery, by podziwiać okolice zanim zacznie robić się tłoczno od turystów. Na szczęście udało nam się to wszystko ze sobą pogodzić. Był czas na pogaduchy, na wspólnie spędzony czas jak i na odpoczynek, pozwalając sobie na odrobinę prywatności w gronie najbliższych. Powiem Wam szczerze, że podobało mi się. Choć ciągle mi mało. Szkoda, że ten nasz wspólny urlopik skończył się tak strasznie szybko. Nie pozostaje nam teraz nic innego jak czekanie na kolejny. Caaały okrągły rok...

Zdjęcia może mało "artystyczne", ale chciałam je tu mieć. Tak na pamiątkę. Wiem, że trudno byłoby mi namówić Martę i Kamila (o Nikodemie nawet nie wspomnę ;) na jakąś wspólną sesję, choć o dziwo ostatniego dnia udało mi się cyknąć im kilka pozowanych fotek. Ale tamte zdjęcia zobaczycie następnym razem. Dziś kilka spontanicznych ujęć. Zapraszam!















Jedno wspólne zainteresowanie moje i Marty widać gołym okiem, prawda? Ona także rzadko rozstaje się z aparatem ;)

1 komentarz:

  1. Ajjj strasznie dużo miejsca zajmuję na tych zdjęciach :P Mój aparat jest jednak bardziej fotogeniczny niż ja, dlatego wolę się za nim chować ;)

    OdpowiedzUsuń


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach