FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

1 sierpnia 2015

Jastarnia...



Skoro już jestem przy tematyce wakacyjnej i pokazałam Wam ostatnio jeden dzień z naszego krótkiego urlopu nad morzem, to pociągnę dalej ten wątek. Ale tym razem postaram się trzymać choć mniej więcej kolejności. Bo skakanie tak chaotycznie to zupełnie nie w moim stylu. Aż dziw, że w ogóle ominęłam kilka postów by sięgnąć po wakacyjne fotografie. Zazwyczaj tego nie robię. Ale chyba czas zmienić troszkę te moje przyzwyczajenia, bo inaczej nigdy nie będę dawać fotorelacji z różnych sytuacji/miejsc na bieżąco. Zatem jak już wspomniałam, dziś post iście wakacyjny, czyli nasz pierwszy (w 2015 roku) dzień w Jastarni. Zawsze, gdy tylko docieramy nad morze w pierwszej kolejności idziemy przywitać się z tą wielka wodą. Przecież rozpakowywanie może zaczekać na wieczór, posiłek nie zając, nie ucieknie. Najważniejsze by na samym początku nacieszyć oko tymi cudownymi widokami, tym bardziej, że kilkanaście godzin w samochodzie to nie przelewki i gdy już człowiek dotrze na miejsce, chciałby od razu czuć się jak na urlopie. Taaak... nasza droga do Jastarni to istna droga przez mękę. Zazwyczaj zawsze coś się wtedy dzieje. Tym razem na przykład, moja najmłodsza pociecha miała biegunkę i wymioty. Więc mieliśmy ciut więcej przystanków, niż to było pierwotnie w planach i... nasza podróż trwała 11 godzin. Na nasze szczęście jechaliśmy głównie nocą, a poza tym nasz samochodzik to istny raj dla podróżników. Ogromny bagażnik, w którym mieści się wszystko co tylko zechcesz, siedzenia szerokie i wygodne, dach wysoko, więc żadna wypasiona klima nie jest nam do niczego potrzebna. No cud miód. Naprawdę, uwielbiam to nasze autko. Nie zamieniłabym go na żaden inny. Ale wróćmy do Jastarni, czyli naszego miejsca docelowego. W zeszłym roku, gdy odwiedziliśmy to małe miasteczko - wszędzie na drogach były remonty. Dopiero kładli wszystkie chodniczki i trasy rowerowe. Teraz Jastarnia przywitała nas czyściutka i piękna. Uwielbiam to miejsce za jej przyjemny klimat i miłą atmosferę. Tu zawsze czuję się jak w domu. Miasto jest malutkie i bardzo przytulne, ludzie mili a widoki zapierają dech w piersiach. I gdyby nie fakt, że uparłam się, by w przyszłym roku jechać w góry, pewnie znów wylądowalibyśmy właśnie w Jastarni. Według mnie to świetne miejsce na rodzinne wakacje. Naprawdę polecam.

Hm... ale się dziś rozpisałam! Może jednak zamiast tyle gadać pokażę Wam te nasze pierwsze chwile nad morzem ;)



















Oczywiście nie ma wyjazdu nad morze bez spotkania z Marta i jej rodzinką. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy miały nie wykorzystać tego momentu. Jak to dobrze, że istnieje coś takiego jak wakacje. Przynajmniej raz w roku mamy okazje pogadać "oko w oko" ;)

4 komentarze:

  1. U mnie niedługo też te wpisy wakacyjne się zaczną ;) Zdjęcia będą bardzo podobne, ale co tam ;) Ja już nie mogę doczekać się przyszłych wakacji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo morze, ci sami ludzie i ten sam czas. Trudno żeby były zupełnie inne 😉 A przyszłego roku to i ja już nie mogę się doczekać. Będzie suuuper 😊

      Usuń
  2. Jastarnia piękna miejscowość, byłam, polecam wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy widok morza po długiej podróży bezcenny, zdjęcia również niczego sobie ;) oddają idealnie wakacyjno-letnią aurę! No i Jastarnia... jest niepowtarzalna...

    OdpowiedzUsuń


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach