FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

31 maja 2015

Fotografia portretowa i reportażowa



Jest bardzo wiele rodzajów fotografii. Ja od zawsze najbardziej na świecie kochałam fotografować ludzi. Nie ważne czy były to dzieci, czy osoby starsze. Czy fotografowałam typowo wyreżyserowane scenki, czy były to zdjęcia spontaniczne. Tak czy inaczej lubiłam gdy przed moim obiektywem stał jakiś człowiek. I w zasadzie poza drobną odskocznia w postaci fotografii kulinarnej - ta miłości została mi do dziś. I tak stale biegałam za kimś z aparatem. Na początku były to dzieciaki w mojej rodzinie, potem moje własne. Teraz zaczynam sięgać po maluchy znajomych, choć jeszcze nie wiem jak to wyjdzie. Ale ogólnie zdjęcia kochałam i kocham robić. A gdy tylko nadarzy się okazja strzelam także zdjęcia na różnego rodzaju imprezach plenerowych. Tu na blogu także takie zdjęcia zaprezentowałam, choć jeśli mam być szczera mam na dysku ich jeszcze bardzo wiele. Gdy robię zdjęcia reporterskie czuję się jak ryba w wodzie. To wspaniała zabawa, świetna przygoda i co najważniejsze - cudowna pamiątka.

Gdy więc zobaczyłam książkę zatytułowaną "Fotografia portretowa i reportażowa" - pomyślałam, że ktoś napisał ją specjalnie dla mnie. Nie mogłam jej nie przeczytać.

Muszę przyznać, że poszło mi nadzwyczaj sprawnie. Dotąd czytając książki na temat fotografii znacznie dłużej nie potrafiłam się z nimi rozstać. Tym jednak razem, poszło mi niemalże błyskawicznie. Nawet się nie spostrzegłam, a byłam już na ostatniej stronie, choć lektura ta wcale nie należy do  tych najcieńszych. Liczy sobie ponad 260 stron...

Jest to poradnik skierowany do amatorów fotografii, którzy jeszcze nie do końca wiedzą o co w tym wszystkim chodzi. Gdy pierwszy raz miałam tą książkę w ręku, jeszcze robiłam zdjęcia kompaktem. Lustrzanka pozostawała w sferze moich najskrytszych marzeń, a ja nie miałam bladego pojęcia jak to jest robić zdjęcia takim sprzętem. Potem sięgnęłam po nią raz jeszcze. Kilka dni po tym, jak w moim posiadaniu znalazł się NIKON D5200. Ale bez względu na to kiedy zaczęłam czytać tę książkę wiedziałam, ze nagle wiele rzeczy staje się dla mnie jaśniejszych. A praca z lustrzanką nie jest wcale taka trudna, jak mi się wydawało :)

"Fotografia portretowa i reportażowa" zawiera w sobie bardzo dużo informacji na temat podstaw fotografii. Jest tu sporo na temat kompozycji zdjęć, światła, a także wiedzy o aparatach i ich obsłudze. Autorka w tym poradniku poruszyła temat obiektywów, akumulatorów, statywów, odbłyśników, dyfuzorów, lamp, teł i wiele wiele więcej. Co więcej - informacje te opisane tu są - powiedziałabym - dość "łopatologicznie" i rozdziały te zajmują sporą część naszego poradnika. Co nie oznacza, że tylko o tym autorka pisze. Nie nie... to jeszcze nie koniec. Przeczytamy tu jeszcze na temat światła, kompozycji kadru itp. Nie zabraknie nam także porad jak wykonywać zdjęcia portretowe, rodzinne, grupowe, reporterskie oraz tego jak fotografować dzieci w różnym wieku. Erin Manning dzieli się z nami w tej książce swoim doświadczeniem, a także wiedzą, którą zdobyła podczas wielu lat pracy. Czytając tą książkę często trafiamy na różnego rodzaju triki, które po zastosowaniu sprawią, że nasze zdjęcia będą ciekawsze i bardziej profesjonalne. Trzeba tylko umieć słuchać i obserwować.

Najbardziej cieszy mnie jednak nie to, że przeczytałam tę książkę od deski do deski, ale to, że zrobiłam to zanim przeczytałam opinie na jej temat w sieci. Bo okazuje się, że ta lektura zbiera niezbyt pochlebne recenzje! Pewnie gdybym to wiedziała nawet nie spojrzałabym w kierunku tego poradnika. Bo przecież nie mogłabym się uczyć z książki, której nie lubią inni fotografowie. Ale z drugiej strony...Nie jestem pewna, czy te złe opinie są słuszne. Internaucie przyczepiają się do tego, że są tu najprostsze, najbardziej podstawowe informacje. A co w tym złego? Czy poradnik zawsze musi być dla profesjonalisty? A może kupując sprzęt fotograficzny od razu nabywamy konkretną wiedzę na jego temat? Hm... nie wiem jak to było u Was, ale u mnie to się nie sprawdziło. Twierdzą, że niektóre triki, jakie podsuwa nam autorka są banalne. Ale przecież czasem właśnie najprostsze rozwiązanie jest najbardziej skuteczne. No i argument ostatni to zdjęcia. Niektórzy uważają, że są po prostu złe i że oni wykonaliby je lepiej. Wiele lat za pan brat z fotografią nauczyło mnie, że każdy ma swoje wizje związane ze swoją działalnością. I chyba nie ma takiego fotografa, którego prace podobałyby się dosłownie każdemu, bez wyjątku. Fakt, mnie także kilka zdjęć z tej książki nie przypadły do gustu, ale może po prostu taka była wizja autorki? Jedno z najgorszych to portret matki w takiej jakby kanciastej konstrukcji. To chyba jakieś kolumny, sama nie wiem co. Zdjęcie według mnie brzydkie, ale Erin Manning, chciała nam w ten sposób pokazać jak zastosować efekt ramy na zdjęciu, by wyglądało ono ciekawiej. Może nie o jakość zdjęcia chodziło, co o pomysł! Ja zatem nie jestem aż tak zdegustowana tą książką jak wielu jej czytelników. Uważam, że jest to fajna książka dla początkujących i tyle. Ja gdy teraz nabrałam już nieco wprawy także nie znajduję w niej nic ciekawego, ale swego czasu zaglądałam do niej z przyjemnością i myślę, że wcale nie wyszło mi to na gorsze ;)












Autor: Erin Manning
Wydawnictwo: Helion

MOJA OCENA:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach