FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

15 kwietnia 2015

Park Adrenaliny i Westernu Runów



Jakiś czas temu miałam przyjemność odwiedzić bardzo ciekawe miejsce. Nawet nie przypuszczałam, że w tak niewielkiej odległości od mojego miasta można znaleźć miasteczko westernowe. Tak, dobrze czytacie. Jak widać województwo mazowieckie potrafi jeszcze zaskoczyć. Bo miejsce, o którym właśnie zamierzam Wam napisać znajduje się w Runowie koło Piaseczna. Spokojnie, to nie będzie recenzja z wizyty w miasteczku. Nie jest to także wpis sponsorowany. Po prostu uważam, że jest to miejsce godne polecenia, dlatego o nim piszę. Tak więc jeśli jesteście z Warszawy lub okolic zapraszam do Parku Adrenaliny i Westernu, gdzie atrakcji dla nikogo nie zabraknie, a atmosfera jaka w nim panuje na pewno Was nie zawiedzie.

Miałam okazję dwa razy odwiedzić to niewielkie miasteczko. Za pierwszym razem ze specjalnie dobraną ekipą, dzięki której mogłam poznać wszystkie uroki tego miejsca. A jeśli mam być szczera - jest ich całkiem sporo. Bo Park Adrenaliny i Westernu to nie taka sobie zwykła atrakcja turystyczna. To miejsce, gdzie my poczujemy się jak dzieci, a nasze pociechy wyszaleją się jak nigdy dotąd. To miejsce, w którym najważniejszy jest ruch i zabawa. Gdzie aktywność fizyczna bierze górę nad siedzeniem przed komputerem tak jak ja teraz ;) Fajnie, że jeszcze są takie miejsca, które zachęcają nasze dzieciaki do zabawy na powietrzu. Do ruchu, bo mam wrażenie, że wszystkim nam coraz bardziej go brakuje. Dzieciaki, które odwiedziły waz ze mną Park Adrenaliny i Westernu - wyszalały się za wszystkie czasy. A teraz, mamy co wspominać. Zobaczcie sami :)



























































Nasza kolejna wizyta w miasteczku związana była z pewnym ważnym wydarzeniem. Ale o tym - następnym razem ;)

2 komentarze:

  1. ale tam fajnie, szkoda, że mamy daleko :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm ... może i tam fajnie, gdyby moje dzieciaki były młodsze to wybrałbym się tam w te pędy. Ale piszesz, że są tam atrakcje dla wszystkich, tyle że z twoich zdjęć nie bardzo to wynika. Pisząc, że dla wszystkich, nie pakuj zdjęć tylko z dzieciakami, pokaż co tam jest ciekawego dla dorosłych. Mnie, jako człowieka z dorosłymi dziećmi, mającymi już swoje życie, swoimi zdjęciami w ogóle nie zachęciłaś. Pojadę i kiełbaski będę piekł? trochę mało.

    OdpowiedzUsuń


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach