FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

7 kwietnia 2015

Kazimierz Dolny raz jeszcze!



I po świętach. Szybko nam minęła ta Wielkanoc, choć tak naprawdę miałam spore wątpliwości czy to aby na pewno nie Boże Narodzenie. Na stole jajka, a za oknem śnieg. Śmiesznie. Ale nie ma co narzekać. Było wesoło, rodzinnie i leniwie. A to najważniejsze :)

Dziś jednak nie o świętach będę pisać, lecz o pewnym bardzo pięknym lutowym dniu, w którym to nasza rodzinka postanowiła rozpocząć tegoroczny sezon wycieczkowy. Słońce świeciło i dzień był bardzo ciepły więc musieliśmy to wykorzystać. Pojechaliśmy zatem do Kazimierza Dolnego. W tym niedużym miasteczku byliśmy już wiele razy. I choć widzieliśmy w nim już wszystko - jakoś nigdy się tam nie nudzimy. Fajnie jest znów pospacerować po rynku, popatrzeć na śliczne kamienice, odpocząć na ławeczce, wspiąć się na górę Trzech Krzyży, by podziwiać panoramę miasta... Zresztą nawet zwykły spacer brzegiem Wisły odpręża i naładowuje bardzo pozytywną energią. Ok, przyznaję się. Tego dnia nie skorzystaliśmy ze wszystkich wymienionych przed chwilką atrakcji. Wejście na górę graniczyło z cudem, z powodu okropnego błota na szlaku. A na spacer wzdłuż Wisły zwyczajnie zabrakło nam czasu. Ale to nie szkodzi. Alicja z tatusiem zwiedzili zamek i basztę. Powałęsaliśmy się także po dużym rynku i najedliśmy kogutami z Kazimierza. Było fajnie i już. Więc zamiast tyle pisać, pokażę Wam trochę zdjęć ;)



















Niech no zrobi się trochę cieplej to znów wyciągnę gdzieś tą naszą ekipę. Uwielbiam takie wyjazdy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach