FB INSTAGRAM WIX TWITTER g+ Anna Radziach Fotografia yt yt

10 marca 2015

Sekrety mistrza fotografii cyfrowej. Nowe ujęcia S. Kelby'ego



Jak widać Scott Kelby dopiął swego. Liczył na to, że po przeczytaniu jednej z jego książek wszyscy pognają do księgarni po kolejną i w moim przypadku to się akurat sprawdziło. Ale nie kolekcjonuję jego poradników w konkretnej kolejności. Doszłam do wniosku, że i tak we wszystkich jest wszystkiego po trochu, więc sięgnęłam po te, które akurat mnie zainteresowały. Warto zerknąć na stronę wydawnictwa tych książek, bo znajdziecie na niej spis treści każdej z nich, którymi można się zasugerować. Choć... radziłabym Wam z przymrużeniem oka patrzeć na pierwszych kilka podtytułów, gdyż można się rozczarować. Bowiem autor tych bestsellerów to dowcipniś i niekiedy nadaje jakiejś części tytuł zupełnie nie związany z tym o czym zamierza pisać tylko po to, by przyciągnąć do nich uwagę swoich czytelników i nakłonić ich, by je przeczytali.Ale to oczywiście nie jest regułą, a treść tych książek w 90% pokrywa się z tym, co posiadać powinna ;)
Ja przynajmniej nie narzekam.

I tak w mojej foto-biblioteczce znalazła się druga (biorąc pod uwagę kolejność wydania - to chyba czwarta) część Sekretów mistrza fotografii cyfrowej. Tym razem nie byłam zaskoczona ani jej gabarytami (jest stosunkowo nie duża), ani układem, ani treścią. Tutaj także każda strona to inny podrozdział. A wiedza, jaką zdobędziemy dotyczyć będzie fotografii o bardzo różnej tematyce. Dlatego też właśnie po tą, a nie inną część postanowiłam teraz sięgnąć. Bo rozdziały, które ta książka zawiera najbardziej mnie zainteresowały. A mówię dokładnie o takich tematach jak profesjonalne portrety, krajobrazy, zdjęcia z podróży czy zdjęcia makro. Takie fotografie wykonuje najczęściej i chętnie poznam kilka nowych sekretów mistrzów fotografii. Kto wie, może kiedyś moje zdjęcia także staną się ciekawsze, a moi czytelnicy marzyć będą o tym, by dorównać mi swoimi umiejętnościami? Hahaha, wiem... marzenia... Ale co to byłoby za życie bez marzeń? Bez nich nie mielibyśmy celu, a bez celu, nie mielibyśmy motywacji do działania. Ja zawsze mam jakieś marzenia i cele. Na okrągło wymyślam sobie coś nowego. Jak dotąd pomalutku i sukcesywnie je realizuje. Oby tylko nie zabrakło mi zapału do dalszego działania ;)
Ale mocno zboczyłam z tematu, więc wróćmy do książki. Jak już wspomniałam autorowi tych poradników nie brakuje poczucia humoru, więc książki te czyta się wręcz błyskawicznie. Co więcej, sa to książki, które naprawdę mogą nas wiele nauczyć. Nie znajdziemy tu informacji na temat tego ile światła wpada do aparatu stosując daną wartość przysłony i jaki to ma wpływ na zdjęcie. Tutaj znajdziemy konkretne porady jak zrobić taką a nie inna fotografię. Na co zwrócić uwagę, by moje zdjecia stały się lepsze i ciekawsze. Z jakich ustawień skorzystać, którą opcję wybrać. Prosto, zwięźle i na temat. Bardzo mi się to podoba. To chyba największa zaleta tych poradników. Przynajmniej według mnie. Jeśli wiec szukacie książki o fotografii, która podaje nam wszystkie informacje "łopatologicznie" to myślę, że z tej będziecie zadowoleni.









Hm... już mam ochotę na kolejną część ;)

Sekrety mistrza fotografii cyfrowej. Nowe ujęcia S. Kelby'ego
Autor: Scott Kleby
Wydawnictwo: Helion

MOJA OCENA:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Zarówno treść jak i fotografie zamieszczone na tym blogu są wyłącznie moją własnością.
Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie.

Anna Radziach